Grup rodzin: „inteligenckich”, „robotniczych” i „zaniedbanych”

Ponad dziesięć lat temu dwójka amerykańskich uczonych, Hart i Risle regularnie nagrywali rodzinne rozmowy toczone w domach przez rodziców i dzieci, analizowali je i obliczali, ile różnych słów słyszały czterolatki podczas rozmów z dorosłymi. Okazało się, że dzieci rodziców wykształconych słyszały około 50 milionów słów, dzieci z rodzin robotniczych około 30 milionów słów, natomiast dzieci z rodzin pozostających na zasiłku zaledwie 12 milionów. Tę drastyczną różnicę jeszcze bardziej podkreśla następne odkrycie: trzylatki z domów, w których rodzice byli wykształceni, dysponowały bogatszym słownictwem niż rodzice w grupie najuboższej i zaniedbanej! Hart i Risley nie tylko obliczyli liczbę słów, które dzieci słyszały i wypowiadały same. Zajęli się także różnicami w zwracaniu się do dzieci, badaniem tego, do jakiego stopnia rodzice udzielają dzieciom wyjaśnień, pozwalają im wybierać i słuchają tego, co dzieci mówią. Trzyletnie pociechy rodziców wykształconych około 700 tysięcy razy wysłuchały słów zachęty, a tylko 80 tysięcy razy słów dezaprobaty. W rodzinach zaniedbanych słowa zachęty padały zaledwie 60 tysięcy razy, a słowa dezaprobaty 120 tysięcy razy. Rodziny robotnicze plasowały się gdzieś pośrodku.

SIŁA RODZICÓW: WYTYCZNE DOTYCZĄCE TECHNIKI I WZAJEMNEGO KOMUNIKOWANIA SIĘ

Nasza technologiczna kultura rozwija się tak gwałtownie, że wielu rodziców może po prostu nie uświadamiać sobie jej szkodliwego oddziaływania na komunikowanie w rodzinie. Podobnie jak przy temacie zdrowego snu, także tutaj pomocne byłyby wytyczne rządowe rozprowadzane przez szkoły i placówki służby zdrowia, wspomagające rodziców w promowaniu zdrowego stylu życia dzieci, obejmujące następujące tematy:
dlaczego mówienie do dzieci, nawet do najmłodszych, jest takie ważne, w jaki sposób piosenki, rymowanki i ruch pomagają dzieciom w późniejszej nauce, dlaczego należy usunąć z dziecięcych sypialń telewizor i inne elektroniczne gadżety i w jaki sposób to zrobić,
dlaczego szkoły powinny rozwijać także umiejętności mówienia i słuchania, a nie tylko czytania i pisania. Domagaj się takich wskazówek dla szkoły, do której uczęszcza twoje dziecko, żądaj od Parent Teacher Association [Stowarzyszenia Nauczycieli i Rodziców – przyp. tłum.], aby domagało się poradników i kursów dla rodziców na temat mówienia do dzieci i słuchania ich.

Eliminacja telewizji

Nie daj się jednak wciągnąć w sprzeczkę. Jeśli to konieczne, powiedz, że dowiedziałeś/dowiedziałaś się, że telewizor w sypialni może być szkodliwy dla dzieci, a ty kochasz swoje dziecko i nie chcesz, aby stała mu się krzywda. „Rodzinny” odbiornik telewizyjny umieść w ulubionym przez wszystkich miejscu domu czy mieszkania. Zorganizuj dzieciom przyjemny rytuał związany z chodzeniem spać (zob. rozdział 3), obejmujący także bajkę na dobranoc. Starszym dzieciom możesz zaproponować odtwarzacz CD albo magnetofon kasetowy, żeby mogły słuchać mówionych książek.
Pogódź się z tym, że zarówno ty, jak i inni dorośli członkowie rodziny muszą staranniej dobierać programy oglądane w obecności dzieci. Wspólnie ustalcie strategię wybierania programów do obejrzenia; w trakcie dyskusji pozwól każdemu przedstawić swoje argumenty i uświadom wszystkim, że muszą pójść na kompromis. Jak zawsze zachowanie rodziców powinno posłużyć za przykład. Kiedy telewizor zniknie już z sypialni, poświęć wiele czasu na rozmowy i zabawy z dzieckiem, zadbaj też o to, aby miało i inne towarzystwo (na przykład zaproś przyjaciół dziecka).
Z czasem masz prawo oczekiwać, że twoje dziecko będzie się bawiło bardziej samodzielnie i nie będzie potrzebowało ustawicznie czyjegoś towarzystwa

JAK SIĘ POZBYĆ TELEWIZORA Z SYPIALNI

Najlepszym sposobem trzymania technicznych gadżetów z dala od naszych sypialń jest nie pozwolić im się tam zagnieździć, jeśli nie jesteś jeszcze przekonany/przekonana, jak ważne jest usunięcie telewizora z sypialni. Jasno określ jako regułę, że w domu nikt nie ma telewizora w sypialni (przynajmniej dopóki nie osiągnie wieku nastoletniego). Jeśli młodsze dzieci mają już telewizory w swoich pokojach, zaplanuj kampanię usunięcia ich stamtąd. W miarę możliwości wybierz taki moment, w którym zmiana ta będzie łatwiejsza, na przykład bezpośrednio po powrocie z wakacji, kiedy dzieci oglądały mniej programów. Zanim usuniesz telewizor z sypialni, zaplanuj mnóstwo rozrywek, które będą większą atrakcją dla dziecka niż samotne wpatrywanie się w ekran. Zajrzyj też do części: Jak uniknąć syndromu telemaniaka, Detoksykacja życia rodzinnego,
-Detoksykacja uzależnionego od telewizji, Uprzedź dziecko, że telewizor z jego sypialni zostanie zabrany i kiedy to nastąpi, wytłumacz mu dokładnie, dlaczego tak będzie lepiej, jako argumenty podając na przykład: będzie więcej czasu na rozmowy i zabawy z rodzicami i przyjaciółmi,
rodzina będzie spędzała więcej czasu razem (włączając w to wspólne oglądanie telewizji), usunięcie telewizora pomoże dziecku lepiej sypiać i osiągać lepsze wyniki w nauce. Wysłuchaj wszystkich argumentów dziecka i staraj się odpowiedzieć na nie tak pozytywnie, jak to tylko możliwe.

DETOKSYKACJA KOMUNIKOWANIA SIĘ

Nie wstydź się parentezy – przesadnej, melodyjnej wymowy, której większość dorosłych zaczyna używać całkowicie automatycznie przy zwracaniu się do małych dzieci. Pomoże to dziecku wyodrębnić główne dźwięki w mowie, co przyda mu się, kiedy samo zacznie mówić Gdy tylko masz czas, śpiewaj dziecku dawne piosenki i kołysanki, recytuj wierszyki i rytmiczne wyliczanki – stanowiące brzmieniowe fundamenty pod naukę mówienia, a później także czytania i pisania. Aby rozwijać w dziecku zdolność skupiania uwagi, baw się z nim w zabawy połączone z wyczekiwaniem na coś, a kiedy podrośnie, bawcie się w gry typu „do biegu gotowi, start”, wymagające czekania na sygnał. Uważnie słuchaj, kiedy dziecko reaguje na twoje uwagi, i odpowiadaj mu w podobny sposób. Kiedy zacznie mówić, powtarzaj jego słowa i poszerzaj kontekst. Kiedy dziecko użyje słowa w nieodpowiedniej formie, powtórz je, używając formy poprawnej. Chwal dziecko za poprawne użycie nowych słów. Stwarzaj dziecku okazję do rozpoczęcia rozmowy i reaguj na jego werbalne i niewerbalne komunikaty.

Slang

Młodzi ludzie zawsze tworzyli własne w dużym stopniu niezrozumiałe, stąd poniekąd groźne dla dorosłych – pomagające im wyrazić własną tożsamość. Przez cały ostatni wiek większość slangów była mówiona, więc kiedy obecnie dzięki rozwojowi techniki pojawiły się także slangi pisane, dorosłemu pokoleniu wydają się jeszcze groźniejsze. Jednakże w przeszłości, kiedy jeszcze w modzie było pisanie listów, autorzy gawędziarskich epistoł także bardzo często stosowali zupełnie osobisty styl pisania. Miałam kiedyś okazję obejrzeć listy pisane w dzieciństwie przez królową Wiktorię (a napisała ich niemało) i byłam zafascynowana, oglądając te teksty, naszpikowane dziwacznymi skrótami i błędnie napisanymi wyrazami – wyglądające niemal jak współczesne wiadomości tekstowe. Królowa Wiktoria jednak nie miała żadnych problemów z przejściem od tej formy do języka państwowego, gdy sytuacja tego wymagała. Jak zauważył psycholog kognitywny Steven Pinker: „Telegraf bynajmniej nie sprawił, że ludzie wyeliminowali z mowy przyimki i zaczęli kończyć każde zdanie słowem STOP”.

Samodzielne czytanie

Badania wykazały, że dzieci, którym rodzice czytali, oprócz innych korzyści czerpanych z literatury, rzadziej mają kłopoty. Kulenie się u boku mamy, żeby wspólnie obejrzeć książeczkę z obrazkami, stanowi źródło niewyczerpanej przyjemności dla maluchów, ale nawet starsze dzieci, które potrafią już same czytać, czerpią korzyści ze słuchania dobrej książki czytanej na głos. Autor powieści dla dzieci Robert Louis Stevenson utrzymywał, że historii powinny słuchać dzieci w każdym wieku, gdyż jak inaczej poznają „kuranty lekkich słów i marsz statecznych zdań”? To jedyny techniczny wyjątek, który może znaleźć się w sypialni dzieci. Jeśli nie masz możliwości samej czy samemu czytać dziecku, dobra książka na kasecie czy płycie CD wydaje mi się znacznie sensowniejszą pomocą w zaśnięciu niż migocący ekran telewizora. (Książki mówione stanowią także prawdziwe błogosławieństwo podczas długiej jazdy samochodem).

Kreatywne myśle

Kiedy dziecko zaczyna dorastać, najlepszymi rozmowami są takie, które zachęcają do użycia języka wyrażającego myśli. W studium opublikowanym w Wielkiej Brytanii w 2004 roku te najcenniejsze z edukacyjnych doświadczeń dzieci w wieku przedszkolnym (a moim zdaniem do dzieci szkolnych odnosi się to w równym stopniu) określono mianem „podtrzymywanego wspólnego myślenia” wraz z dorosłym. Aby ten proces zaistniał, potrzebna jest podtrzymywana wspólna rozmowa. Jedna z autorek tego opracowania Iram Siraj-Blatchford wytłumaczyła mi, że kluczem jest „otwieranie języka zamiast zamykania go”. Dorośli zbyt często zadają pytania zamknięte, na które istnieje tylko jedna prawidłowa odpowiedź („Jaki to kolor?”, „Ilu masz kolegów?”). Dziecko rozumie pytania i odpowiada na nie, i to jest koniec wymiany zdań, albo też nie rozumie, o co jest pytane, i nie odpowiada, co również oznacza koniec wymiany zdań, przy czym w tym drugim wypadku dziecko odczuwa dyskomfort. Znacznie bardziej produktywne są pytania spekulujące: „Zastanawiam się, co by się stało, gdyby…”, „Jak myślisz, co on zrobi?”, „Czy nie byłoby ciekawe, gdyby…?”.

Nakłady finansowe

Żadna z zaproponowanych tu możliwości nie wymaga wielkich pieniędzy – zresztą w wypadku małych dzieci zwykle im bardziej wymyślna zabawka, tym mniejsze zainteresowanie. Większość rodziców z pewnością ma już na swoim koncie doświadczenie przyglądania się, jak drogi prezent jest odsuwany na bok, ponieważ dziecko bardziej zainteresowało się papierem, w który był owinięty, albo pudełkiem, do którego go włożono. Nasze konsumpcyjne nastawienie nauczyło nas wierzyć, że im droższy i bardziej skomplikowany jest dany przedmiot, tym większą ma wartość. U dzieci jednak ten system ocen nie działa. Chociaż może także w ich wypadku jest to w jakiś sposób prawdą: istoty ludzkie to złożone stworzenia, ich czas obecnie jest niezmiernie cenny, a dziecko najbardziej pragnie czasu spędzonego z człowiekiem, który jest mu drogi.

Odpoczynek

Okazuje się, że właśnie podczas snu, kiedy przy braku nowych impulsów wszystko się wycisza, mózg zajmuje się porządkowaniem przyswojonych wcześniej informacji – przenosi nowe do pamięci głębokiej, a zbędne usuwa. Amerykański neurobiolog Terry Sejnowski porównał zasypianie do opuszczania domu na czas remontu. „Nikt z nas nie chciałby mieszkać w domu, w którym trwa remont, z powodu panującego tam nieporządku”. Każdej nocy, kiedy dzieci zasypiają, pojawia się ekipa remontowa, która porządkuje i układa cały materiał nagromadzony w ich głowach w ciągu dnia. A nagromadziło się tam wiele. Dzieci przecież muszą opanować mnóstwo praktycznych umiejętności – od chodzenia i mówienia po jazdę na rowerze. Ten rodzaj nauki praktycznej („uczenie się przez wykonywanie”, bez pełnej świadomości tego, co jest przyswajane) w nauce znany jest pod nazwą „uczenia proceduralnego”. Oprócz tego dzieci przyswajają także fakty i informacje i w ten proces zaangażowana jest koncentracja i intelektualna samoświadomość. A jeśli mają szczęście, uczą się także czynić połączenia między nowo poznanymi ideami, rozwijając umiejętność kreatywnego myślenia.